-Do you like it? -zapytała Murzynka prezentując czekoladowy biust. Spojrzałem z uznaniem na ten produkt ewolucji po czym odparłem udając absolutnie znudzonego:
-Aj dont anderrrstend - i sięgnąłem po Tuskera. Czekoladka popatrzyła na mnie tak jakbym w jednej chwili stał się sprawcą głodu w połowie Afryki. Włożyła dumną pierś w koszulkę po czym chwyciła za krzesło i przeniosła się na drugą stronę stołu. Do mnie natychmiast dosiadła się osiemnastka przygotowująca od dłuższego czasu atak z drugiej linii frontu. Kątem oka obserwowałem ją wcześniej jak czekała na swoją kolej przy sąsiednim stoliku.
Gdy jednak młode dziewczę przykleiło się do mnie, natychmiast zostało osaczone przez dotychczasowe Czekoladki. Powietrze przeszyło kilka mocnych i groźnych słów w języku Masajów bądź Kikuyu. Zrozumiałem, że chodziło o władzę. Nowa krzyczała, że Teraz, Kurwa My! a dotychczasowe, że przy tym stoliku to one wygrały wybory i stołków nie oddadzą! W tym momencie Mateusz zamówił kolejną kolejkę miejscowego piwa i uratował ryzykantkę przed linczem. Czekoladki od razu uspokoiły się. Jak to łapówka działa kojąco na człowieka. Nie było w tym jednak nic dziwnego. W końcu Kenia znalazła się na sto czterdziestym czwartym miejscu w rankingu Transparency International na najbardziej skorumpowany kraj świata. Obywatelki tego kraju mają więc prawo być podatne na tego typu sugestie. Co innego my. Polska zajmuje miejsce około siedemdziesiątego, a im wyższe miejsce tym Prawo i Sprawiedliwość stoją na wyższym poziomie. W naszym przypadku na poziomie Leshoto i Burkina Faso. W każdym razie siedemdziesiąta lokata wystarczyła, byśmy umieli przy pomocy paru butelek alkoholu przywrócić przy stoliku poprzedni Układ. Podbudowani pozytywnym odbiorem ufundowanego przez Mateusza piwa mogliśmy na chwilę odetchnąć. W tym momencie pojawiła się już baaardzo dojrzała Murzynka, która z troską w oczach zaoferowała nam w wyciągniętej dłoni zestaw prezerwatyw. Zapytałem czy chronią przed korupcją, głupotą polityków i malarią. Na wszystkie podpunkty odpowiedź była negatywna. W tej sytuacji nie pozostało nam nic innego jak opuścić to romantyczne miejsce bez większego żalu, z częściowo tylko nadgryzionym stekiem i bez Deseru. Okazało się jednak, że jeden z naszych kolegów miał problem. Przyssał się był na samym początku do jedynej tak naprawdę prześlicznej Czekoladki i nie mógł a nawet nie miał zamiaru się odkleić. Jak twierdził później, miała dziewiętnaście lat. Tak... tylko dlaczego wyglądała najwyżej na szesnaście? A do tego czemu przez cały czas czuła się wyraźnie onieśmielona? Może to była nawet jej pierwsza tak romantycznie przysposobiona kolacja... W każdym razie widać było, że jest jeszcze zdecydowanie na stażu a egzamin sprawdzający wciąż stoi przed nią otworem... Oderwanie kolegi po paru kolejkach Tuskera od tak świeżo zapowiadającego się deseru zajęło nam dłuższą chwilę. Faktycznie, z jej powodu żal było odchodzić. Można było tak na nią patrzeć, patrzeć i patrzeć... I patrzeć...
No ale może miała nawet mniej niż szesnaście lat? Jeśli tak to zachowaliśmy się pewnie zgodnie z Prawem, ale z drugiej strony czy to było Sprawiedliwe? Żeby tak tylko patrzeć...? I nie napić się z nią nawet herbaty? Tylko patrzeć?! A przecież Kenia jest jednym z wiodących, światowych producentów tego napoju... Nie mówiąc już o tym jak pyszna potrafi być gorąca czekolada. Tym bardziej, że na Kilimanjaro spodziewaliśmy się co najmniej minus dziesięciu stopni... Może więc dobrze byłoby skutecznie się rozgrzać? A i noce w Nairobi, położonym na rozległej wyżynie, też bywały raczej chłodne.
W drodze powrotnej do hotelu kolega nie poznawał sam siebie:
-Gdyby to moja Kobieta zobaczyła, to by nie uwierzyła - skwitował swój wieczorny występ.
Na ulicy nie wydarzyło sie już nic niepokojącego. Może dlatego, że było grubo po północy i nawet większość Murzynów poszła spać. A że w tej sytuacji Kenijczycy również oczy trzymają zamknięte, więc nawet ułożeni w mroku na chodniku pozostawali niezauważeni. W hotelu czekała na nas ciurkająca spod prysznica woda i moskitiera. Należało tylko zmyć z siebie resztki kremu z faktorem trzydzieści, zabalsamować się płynem przeciwko komarom i wsunąć pod firankę.
Bardzo byłem ciekaw co przyśni mi się na nowym miejscu, w Nairobi na wysokości 1661 metrów nad poziomem morza...
Galeria fotografii
Widok z hotelu na centrum Nairobi.
Komentarze (1)
Dnia 2010-10-07 ( 09:23:51 ) Bonzo napisał:
Takie laseczki i nic??? Przecież chyba nie wszystkie są z Hivem, no nie?