Kenia - Nairobi - Centrum Miasta

Dodany dnia 2010-09-15 przez Andrzej

Czekoladowe piękności, które nas obsiadły uśmiechały się, czarowały, a nawet próbowały zbliżyć krzesło do krzesła na tyle, by mocniej zacieśnić więzy przyjaźni polsko-kenijskiej. Ponieważ nie byłem ofertą zainteresowany, bowiem szczepienie przeciw żółtej febrze póki co przynajmniej nie chroni również przed AIDS, a z drugiej strony sytuacja zaczęła stawać się coraz bardziej interesująca, przyjąłem postawę nierozgarniętego turysty, który nie kuma po angielsku i nastawiłem się na odbiór. Najbliżej siedząca mnie Czekoladka rozpoczęła starania, by przekonać mnie do wzięcia darmowej próbki. Nachyliła się nade mną prezentując duży dekolt i nawiązała wyrafinowany dialog:

-Where are you from?

-Poland

-Aaa..., Poland... (Jej spojrzenie powiedziało mi, że i tak nie wie gdzie tego szukać).

-What's your name?

-Aj dont anderrrstend - odparłem ze swadą.

-Name - pokazała palcem na swoje wypukłe piersi.

-Aj dont anderrrstend.

-Name - i mocniej dotknęła wypukłości. -My name is...

Po czym dodała coś po murzyńsku.

Patrzyłem na nią wzrokiem uczestnika teleturnieju, który osiągnął najsłabszy wynik w Narodowym Teście Inteligencji. Zmieniła temat:

-Do you want me?

-Łont ju?

-Yes. Do you want me?

-Aj dont anderrrstend.

I tak minęło pierwsze pół godziny ustalania kto kogo i za ile, gdy kelner przyniósł dobrze wysmażone wołowe steki, które przy próbie wbicia w nie noża okazały się potrzebować dalszego smażenia jeszcze przynajmniej przez tydzień. Na szczęście Mateusz zdobył się na gest i zamówił kolejną kolejkę piwa. Steki stały się łatwiejsze...

Czekoladka też:

-Do you want me? Fifteen Dollars.

-Du ju łot?

-Sex. Fifteen Dollars.

-Aj dont anderrrstend.

Mimo gwaru knajpy i hałasu z lokali obok, mimo sześciu pozostałych Deserów pracujących nad przekonaniem kolegów, że dla nas only twenty dollars jest only, a one za to wyżywią całą wioskę przez tydzień zapadła niezręczna cisza...

Po chwili siła amerykańskiej waluty w mojej koleżance Afrykance odżyła:

-Ok. Ten Dollars.

-Ten dolars? Aj dont anderrrstend.

-Ok. Five.

-Aj... aj... aj...

-Sex. Sex. Do you want sex?

Zmarszczyłem brwi jakbym w myślach szukał podobnej sytuacji z pierwszych lekcji angielskiego.

-Take me to hotel.

-Aj dont anderrrstend.

-Ok. For free.

-Aj dont anderrrstend!

-Sex! For free!

-Seks? Łot seks?

Spojrzała na mnie bezradnie i powiedziała:

-Fuck! Do you want to fuck me???!!!

-Aaaa, fak.......... bat łaj?

-Enjoy! For fun!

-Aaaa... fan... Aj dont anderrrstend.

Na te słowa urocza Murzynka zajrzała rozpaczliwie w głąb moich oczu i wyjęła z wnętrza bardzo kusej koszulki lewą pierś... Czarną jak ona.

Andrzej, 09:58:00 , 2010-09-15

Napisz do mnie, jeśli masz jakieś pytania :)

Adres tego miejsca: W centrum Nairobi

Galeria fotografii

Kenia-W centrum Nairobi.

W centrum Nairobi.

Kenia-W centrum Nairobi.

W centrum Nairobi.

Komentarze (1) Skomentuj ten wpis

Nick:

Dnia 2010-09-15 ( 10:03:22 ) Czekoladka napisał:

Nie rozumiem jak można tak nie rozumieć...