Czekoladowe piękności, które nas obsiadły uśmiechały się, czarowały, a nawet próbowały zbliżyć krzesło do krzesła na tyle, by mocniej zacieśnić więzy przyjaźni polsko-kenijskiej. Ponieważ nie byłem ofertą zainteresowany, bowiem szczepienie przeciw żółtej febrze póki co przynajmniej nie chroni również przed AIDS, a z drugiej strony sytuacja zaczęła stawać się coraz bardziej interesująca, przyjąłem postawę nierozgarniętego turysty, który nie kuma po angielsku i nastawiłem się na odbiór. Najbliżej siedząca mnie Czekoladka rozpoczęła starania, by przekonać mnie do wzięcia darmowej próbki. Nachyliła się nade mną prezentując duży dekolt i nawiązała wyrafinowany dialog:
-Where are you from?
-Poland
-Aaa..., Poland... (Jej spojrzenie powiedziało mi, że i tak nie wie gdzie tego szukać).
-What's your name?
-Aj dont anderrrstend - odparłem ze swadą.
-Name - pokazała palcem na swoje wypukłe piersi.
-Aj dont anderrrstend.
-Name - i mocniej dotknęła wypukłości. -My name is...
Po czym dodała coś po murzyńsku.
Patrzyłem na nią wzrokiem uczestnika teleturnieju, który osiągnął najsłabszy wynik w Narodowym Teście Inteligencji. Zmieniła temat:
-Do you want me?
-Łont ju?
-Yes. Do you want me?
-Aj dont anderrrstend.
I tak minęło pierwsze pół godziny ustalania kto kogo i za ile, gdy kelner przyniósł dobrze wysmażone wołowe steki, które przy próbie wbicia w nie noża okazały się potrzebować dalszego smażenia jeszcze przynajmniej przez tydzień. Na szczęście Mateusz zdobył się na gest i zamówił kolejną kolejkę piwa. Steki stały się łatwiejsze...
Czekoladka też:
-Do you want me? Fifteen Dollars.
-Du ju łot?
-Sex. Fifteen Dollars.
-Aj dont anderrrstend.
Mimo gwaru knajpy i hałasu z lokali obok, mimo sześciu pozostałych Deserów pracujących nad przekonaniem kolegów, że dla nas only twenty dollars jest only, a one za to wyżywią całą wioskę przez tydzień zapadła niezręczna cisza...
Po chwili siła amerykańskiej waluty w mojej koleżance Afrykance odżyła:
-Ok. Ten Dollars.
-Ten dolars? Aj dont anderrrstend.
-Ok. Five.
-Aj... aj... aj...
-Sex. Sex. Do you want sex?
Zmarszczyłem brwi jakbym w myślach szukał podobnej sytuacji z pierwszych lekcji angielskiego.
-Take me to hotel.
-Aj dont anderrrstend.
-Ok. For free.
-Aj dont anderrrstend!
-Sex! For free!
-Seks? Łot seks?
Spojrzała na mnie bezradnie i powiedziała:
-Fuck! Do you want to fuck me???!!!
-Aaaa, fak.......... bat łaj?
-Enjoy! For fun!
-Aaaa... fan... Aj dont anderrrstend.
Na te słowa urocza Murzynka zajrzała rozpaczliwie w głąb moich oczu i wyjęła z wnętrza bardzo kusej koszulki lewą pierś... Czarną jak ona.
Galeria fotografii
W centrum Nairobi.
W centrum Nairobi.
Komentarze (1)
Dnia 2010-09-15 ( 10:03:22 ) Czekoladka napisał:
Nie rozumiem jak można tak nie rozumieć...