Rajd po piaszczystej drodze trwał godzinę. Do dziś nie wiem jak to się stało, że po otrzepaniu i umyciu aparaty fotograficzne nadal działały... W każdym razie spora część ziemskiego areału Kenii znalazła się w moich nozdrzach a koszula, w której przedzierałem się przez piach nigdy już nie doprała się do czysta... Piach wdzierał się przez najmniejsze szczeliny, a i tych większych nie brakowało w samoczynnie odsuwających się okiennych szybach samochodu.
W plecaku miałem chustkę, którą mogłem założyć na twarz - być może w jakimś stopniu ułatwiłaby oddychanie - ale nie chciało mi się po nią sięgnąć... Przez cały czas sądziłem, że ten Rajd Miliona Ziaren Piasku za chwilę się skończy.
Po kolejnych godzinach jazdy, już w miarę asfaltową drogą, dotarliśmy do Parku Narodowego Jeziora Nakuru...

Jezioro położone na dnie Wielkiego Rowu Afrykańskiego otaczały gęste drzewa. Na jednym z nich wypatrzyliśmy lamparta.

To była nagroda za trudy przedzierania się przez piaski Kenii.
Lake Nakuru nam sprzyjało. Lampart w pełnym relaksie na gałęzi to był stuprocentowy hit. Niełatwo takie "coś" zauważyć i wyłuskać z plątaniny drzew. Tym trudniej, że nie ma co próbować zbliżyć się do niego na odległość strzału z aparatu z krótką ogniskową, bo kotek zamachnie ogonem i zniknie w gęstwinie. Dlatego też jeśli już - to trzeba z tego skorzystać tak jak jest.
Z lampartem się udało. I z białym nosorożcem też.
Znów jednak niechcący otarliśmy się o "chwile grozy", bo nagle nosorożcowe maleństwo wbiegło między nasze auta i poczuło się w pewnym momencie zagubione i zgubione.

No i zaczęło kwilić. Gdyby potrwało to dłużej wówczas mamusia mogłaby ruszyć dziecku z odsieczą... W tym przypadku dwa terenowe busy zostałyby z pewnością uznane przez nią za winnych depresji jej potomstwa...
Galeria fotografii
Nosorożce w Lake Nakuru
Lake Nakuru
Lampart na drzewie
Nosorożec w Lake Nakuru
Lampart na drzewie
Nosorożec w Lake Nakuru
Komentarze (1)
Dnia 2010-12-09 ( 11:00:47 ) Natalia napisał:
Ten lampart na drzewie jest boski. Jak jakis przytulanski pluszak :)